Rozniecanie ognia


Uroczystość św. Patryka w Irlandii wybrzmiewa dla mnie duchowo bardzo podobnie jak 3 Maja w Polsce (uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski). Oba te dni sięgają do duszy narodu i jego tożsamości oraz misji. Wyjątkowo, pierwszy raz od paru lat miałem dziś więcej czasu. Nie było żadnej pracy przy transmisji dla mediów i nie miałem żadnych zobowiązań. Pierwszy raz mogłem sobie popatrzeć w TV na paradę, tzn. w większości kątem oka  bo wpatrywać się specjalnie i tak by mi się nie chciało.

paddy
Fragment ujęcia z zapisu transmisji TV parady w Dublinie.

Paradę otworzył Patryk, luzak na freestyle'u, który miał tyle wspólnego ze św.Patrykiem, co św. Mikołaj z brzuchatym krasnalem w czerwonym fraczku. Choć ten z parady był bardziej podobny w sposobie ubrania. Na marginesie dodam, że coraz większa popularność tego dnia poza Irlandią (odejmując miejsca gdzie są Irlandzcy emigranci) to w mojej opinii zwyczajny układ mainstreamowej rozrywki, która znalazła kolejny dobry powód na rozbawianie tłumu i zarobienie przy okazji na nim w zielonych barwach przy smaku irlandzkiego piwa. W sam raz zapełnia lukę po walentynkach a przed wiosennymi harcami.

Końcowe błogosławieństwo biskupa.
Końcowe błogosławieństwo biskupa.

Cieszę się, że mogłem sobie drugą część tego dnia spędzić w miejscu, jednym z wielu, gdzie bije jeszcze żywa dusza wiary na wyspie. Chodzi tu jednak bardziej o ludzi żywe Ciało Chrystusa niż o lokalizację. Choć i ta była ważna. Mowa o wzgórzu Slane, gdzie wg podania św. Patryk rozpalił ogień paschalny w Wigilię Wielkanocy obwieszczając przybycia światła Chrystusa. Pierwszy raz zorganizowano takie wydarzenie. Co więcej, organizatorami byli obcokrajowcy: zakonnicy i zakonnice, które przybyły z misją do Irlandii - podobnie jak Patryk. Tłum jaki się zgromadził, też był międzynarodowy, choć przeważali oczywiście rodowici mieszkańcy wyspy. Pomimo zimna zebrała się całkiem spora grupa. Piękna, skromna liturgia i inspirująca homilia biskupa miejsca. Po Mszy Świętej około półgodzinna adoracja i pieśni uwielbienia zakończona uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Przed wejściem do ruin starego klasztoru augustianów, ustawiono żywy ogień mający przypomnieć ten sprzed niespełna 1600 lat.

Figura św. Patryka upamiętniająca wydarzenie rozpalenie ognia paschalnego. Dziś znów był tu żywy ogień.
Figura św. Patryka upamiętniająca wydarzenie rozpalenie ognia paschalnego. Dziś znów był tu żywy ogień.

Wracałem nocą autem ze Slane słuchając nagrania "Wyznań" św. Patryka, są inspirujące do refleksji nad fenomenem narodu irlandzkiego. Czasem się uśmiecham przy jego historii, bo i ja do Irlandii wracałem dwa razy. Po moim pierwotnym dwuletnim okresie doświadczenia misyjnego wydawało się, że nigdy tu nie wrócę. Z takim przekonaniem wylatywałem w 2009 roku. Pan Bóg chciał inaczej i na stałe przeznaczył mnie do posługiwania misyjnego na starożytnej wyspie świętych i uczonych. Postawił w czasie kiedy toczy się fundamentalna walka o duszę tego narodu. Walka, którą zapowiedział Irlandczykom św. Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki 36 lat temu. Wieczory takie jak te, to wygrane bitwy w tej walce. Podobnie jak Izrael u murów Jerycha, to zwycięstwo nie zostanie dokonane strategiami kościelnymi a oddaniu się mocy Bożej. Tą Bożą Obecnością napełnialiśmy się tego zimnego marcowego wieczoru. Na pewno nie na darmo.

adoracja